NR 3 INFO

  Kod: 100110 a
  Autor: Monika Korolczuk
  Tytuł: "Słodko-słony" - pier¶cionek
  Materiał: Art Clay, srebro 925
 
Praca powi±zana z nr 4 (100110b) zobacz >>
 

Opis:
"Męski członek nabrzmiewa i tryska; wydobywa się zeń życie samo w sobie, zaczyn pierwotniejszy niż sam człowiek" 1). Wokół bosko¶ci fallusa i magii opium powstało już tyle literatury, że nie sposób rzec cokolwiek ¶wieżego, do¶ć wspomnień De Quinceya... ale biżuterii egzemplifikuj±cej wspomnienia smaku spermy i ¶wieżego maku jedzonego wprost z makówki - pragnę wierzyć - nieco mniej.
Teraz zgodnie z brzmieniem tytułu ("Słodko-słony") kilka sentymentalnych wspomnień minionych smaków, które utkwiły jak echo w mojej ¶wiadomosci i w chwili gdy otrzymałam do r±k, ten tyleż wdzięczny co budz±cy wiele ambiwalencji materiał, jakim jest srebro uwięzione w glinie, ożyły i postanowiłam je zakl±ć w formach jakie pozwala tworzyć technika art clayu. Formach infantylnych, kiczowatych, żartobliwych trochę, jak urokliwe wspomnienia z młodo¶ci wła¶nie, takie ot z oleodruku...
Otóż jako jednostka uwielbiaj±ca jadło, mam też podniebienie obdarzone ogromn± pamięci± i jednym z takich refleksów jest smak ¶wieżego maku, niemożliwy do zweryfikowania w dzisiejszych czasach, ze względu na zakazy jakimi objęta jest jego uprawa.
Pamiętam doskonale mak, który rósł w naszym ogrodzie, najpierw łan fantazyjnych li¶ci i wdzięcznie wygiętych łodyg z nęc±cymi p±kami pokrywał się zwiewnym kwieciem w powabnych odcieniach bladego różu i fioletu, następnie chwura znikała w kilka dni by odsłonić las dostojnie pięknych i tak poci±gaj±cych w kształcie zielonych makówek. Makówki dojrzewały - mak zaczynał w nich grać i wtedy wędrowały zwi±zane w bukiety na strych, gdzie wisiały, by doschn±ć i czekały dnia otwierania.
To był wspaniały dzień nasycony wszelkimi odcieniami błękitów i niezapomnianego smaku, smaku ¶wieżego maku z cukrem, który rozpływał się w ustach pozostawiaj±c na podniebieniu niepowtarzaln± lekko gorzkaw± słodk± tłusto¶ć, która pod koniec paĽdziernika w imieniny babci przybierała najwspanialsz± w możliwych form ucztowania - tort makowy.
By oddać tę mrzonkę sięgnęłam po nęc±c± od wieków w sztukach dekoratywnych makówkę - potraktowałam j± linearnie i umie¶ciłam w do¶ć ciężkiej formie obr±czki, wykonanej tak, jakby była sklejona z resztek ciasta. Wszytko poddałam oksydacji, by nadać nieco koloru a przez to ¶wiatłocienia i lekko¶ci całej pracy.
Drugie "dzieło" to flirciarska postać żartu ze wspomnienia zgoła innego smaku - smaku słonawego - smaku spermy. Forma fallusa, po jak± sięgam potraktowana została groteskowo - wykorzystuj±c walory wateriału po prostu ulepiłam go, jak dziecko ludzika z plasteliny. By jednak mojemu uwielbieniu dla wszelkich przejawów kiczu stało się zado¶ć, na szczycie wypolerowanej żołędzi wykwitła perełka.
Na reszcie pier¶cionka pozostawiłam dukt lepi±cej go dłoni i oczywi¶cie kolor czystego srebra by wyakcentować jeden z wielu odcieni smaku spermy, metaliczny akord, podobny temu, który zostawia morska woda zlizana z metalowej barierki podczas gdy powietrze nasycone jest ekstremalnie zapachem jodu w wietrzny, deszczony nadmorski dzień.

1) Pascal Quignard "Seks i trwoga", Czytelnik, Warszawa, 2002, s.9

 

 

 


Powrót